Kolejna wizyta w SPA. Kilku lekarzy w rejestracji… „Ty, patrz, to znowu on! Coś boli? E! Kwitnąco Pan wygląda…” usłyszałem. Wszyscy się roześmiali, włącznie ze mną. Rzeczywiście przez ostatni tydzień bywałem w SPA prawie codziennie. Tym razem w grafiku był neurolog. Epi – kolejne moje przekleństwo. Do dziś jest dla mnie traumą. Samo wspomnienie ataków przeżywanych przez ośmiolatka napawa mnie strachem. Dlatego, wiedząc o czyimś epi i widząc atak, mimo, że jestem trzeźwy na umyśle i wiem, co robić, to po wszystkim nie mogę szybko dojść do siebie. Nikomu nie życzę tej choroby. Choć i z nią można się oswoić i życie już teraz stało się inne dzięki lekom, to i tak bywa ciężko.
W czasie wizyty w końcu wymusiłem na lekarce skierowanie na EEG. Nie mam przecież od 1978 roku ataków i męczy mnie branie leków. Chciałbym od tego odpocząć. Muszę gdzieś iść jeszcze na konsultację do innego neurologa.
Właśnie przeczytałem zaświadczenie, które na moją prośbę wypisała, żebym złożył do ZUS i … napisała „ Drżenia samoistne na pewno nie ustąpią”. No, ładnie. Będę się męczył z tym kurestwem. Zdenerwowanie, podniecenie i kilka różnych, innych czynników przyczynia się do tego, że drżenie lewej ręki nie jest do opanowania. Przyzwyczaiłem się do drżenia rąk, głowy, ciała, staram się wręcz je opanować. Niestety, niektórzy zauważają to i różnie reagują. Czasami krzykiem, wyzwiskami i ostrymi komentarzami. Jestem już w słusznym wieku i staram się nie reagować lub odwrotnie – rzucać ostrą, konkretną ripostę, ale … żal mi młodych ludzi. Wiem, co muszą przeżywać, kiedy nagle dostają ataku, a ludzie nawet nie chcą lub nie wiedzą jak pomóc. Kolejna choroba, o której powinno się mówić… eh
Dziś o 4 rano wyszedłem z psem. Wow… Skrzypiący śnieg pod nogami, prószący śnieg, cisza, spokój... Jedynie od czasu do czasu przejeżdżające jakieś auto lub autobus i ludzie (dozorcy) odśnieżający chodniki, po czym rzucający piasek, jakby siali zboże. Ale to miasto. Brakuje mi tego spokoju w ciągu dnia. Inaczej jest na wsi… oj, pamiętam… dom, choinki, lasy na około, jelenie za płotem, dziki próbujące przekopać się pod siatką i psy i koty zachwycające się śniegiem…
Się romantycznie zrobiło. :) Na chwilę zapomniałem o problemach… a miałem napisać o relacji matka – syn… bo, moja Matula zaczęła znów przeginać... oj, za mocno. Szykuję się na aferę, którą tym razem sam wywołam... o relacjach może dziś wieczorem lub jutro rano.
Nieufny
ps. może jeszcze ktoś zagłosuje? :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz