DEBILIZM - KOLEJNA CHOROBA CYWILIZACYJNA, A DOBRO PACJENTA TO FIKCJA
Na początek, wyjaśnienie! Zamiast ps na końcu notki.
W tym, co napisałem mogę się mylić, nie wiedząc o wszystkim i moim celem nie było obrażenie kogokolwiek, ale poruszenie tematu z perspektywy chorego. Musiałem, nie wytrzymałem, choć starałem się ostudzić swój gniew.
Pisałem i czytałem tę notkę. Nie doczytałem jej drugi raz, bo nie mam siły przebrnąć przez tak długie dywagacje. Chylę czoła przed tymi, którym się to uda. Nagroda będzie… Mój uśmiech i Wasz komentarz hehehehe
Zaczynamy…
Szum. Awantura. Niedomówienia… itd.
To, czego bardzo nie lubię. Tak samo, jak robienie czegoś na ostatnią chwilę, stawiając innych przed faktem dokonanym. Nie zaprzeczę, czasami i ja taki jestem, ale próbuję przynajmniej zmienić w sobie takie postępowanie. W myśl motta życia – życie jest piękne i proste, tylko my je komplikujemy.
W czym rzecz? Hm…
Jestem cukrzykiem!
Do tego z cukrzycą typu 1, więc insulinozależną. WYLICZENIE:
Pomiar cukru robię jakieś 10 razy, tyle samo wykorzystując pasków. Do tej pory udawało mi się znaleźć paski do mojego glukometra po groszu, a jeśli nie, to po kilka złotych za 50 sztuk. Można wyliczyć, że powinienem zużyć około 250 sztuk pasków, czyli 5 opakowań. Teraz? Jedno opakowanie do mojego glukometra kosztuje około 41 złotych, czy musiałbym wydać na same paski 205 złotych. Do tego insulina, której wartość z ryczałtu 3,20 złotych wzrosła na 40 złotych, czyli muszę wydać jakieś 80 złotych. Nie wspomnę o igłach z nakłuwacza, które powinienem zmieniać przy każdym pomiarze cukru. Nie robię tego, ponieważ kilka sztuk kosztuje jakieś dziesięć złotych. Tym samym, dokonywany pomiar cukru jedną igła prze tydzień (założyłem, że co tydzień zmienię igłę) może być fałszywy. Kolejny lek to Metformax lub jego zamiennik, wcześniej zdobyty za grosz, kosztuje jakieś 4 złotych, co daje aktualnie wartość 16 złotych. Łaczny koszt leczenia to aktualnie kwota 301,00 złotych! Skąd mam wziąć pieniądze na leczenie? Z renty, którą pobieram? Śmiech na sali! Przecież dostaję, razem z zasiłkiem opiekuńczym 477 złotych! A reszta leków? A życie? Jedzenie?
Nie piszę tego wszystkiego, by się użalać nad sobą albo narzekać. Nie dbałem o siebie to teraz mam! Fakt! Kiedyś o cukrzycy niewiele się mówiło. Tylko od lekarza można było usłyszeć na ten temat. W każdym razie nie pamiętam uświadamiania w tej kwestii, podobnie jak w innych tematach. Piszę, bo jestem delikatnie mówiąc - WKURWIONY! Bardzo! Do tego stopnia, że z powodu pogłębiającej się desperacji i determinacji jestem w stanie pobić, a nawet więcej…Poniżej moje refleksje…
I dalej…
Mam wrażenie, że Kopacz wymknęła się za pozwoleniem Tuska, by nie odczuć wściekłości ludzi! Na jej miejscu pojawił się Arłukowicz, którego mimo „lekowo-receptowej” wpadki jeszcze szanuję i lubię. Czy zwęszyłem spisek? Nie! Moim zdaniem wykonano niezły „myk” zostawiając na polu bitwy Arłukowicza i Szyca (wiceminister), mydląc jednocześnie oczy chorym i całej reszcie społeczeństwa. Ot, polityka! Wielkie słowo, ale debilizm jeszcze większy!
Media robiły szum, za co im tym razem dziękuję! Szum, który chyba 29 grudnia trochę ucichł, kiedy na TVN24.pl napisali „Paski w ryczałcie, po 3,20”. Tiaaa. Gdzie, skąd taka informacja? Wczoraj specjalnie czytałem obwieszczenie, sprawdzałem w internetowych aptekach ceny pasków.
Bzdura!
Po pierwsze. W obwieszczeniu podano 4 złote – w tym zmienionym obwieszczeniu z 29/12/2011 roku.
Po drugie. Wpisano chyba trzy rodzaje glukometrów, najrzadziej stosowanych. W odstawkę poszedł Accu i Optima.
Kolejne zamydlenie oczu? Czy tym razem wpływ rządu na media? Kłamstwo za kłamstwem. Kolejne niespełnione obietnice.
Ktoś powie: „Zmień glukometr!”. Tak, mogę, ale… Przez ostatnie pół roku w aptekach była akcja zmieniania glukometrów za darmo – stary na nowe. Nie lubiąc Acuu zmieniłem najpierw na Glucosense. Jednak pomiar tym glukometrem był niewygodny. Musiałem się nieźle natrudzić, obracając glukometr w różne strony. Poza tym, na stronie www dla diabetyków poczytałem opinie i zachwycony Optimą poszedłem do apteki, by na niego zamienić. Pech! Akurat paski do Glucosense sa refundowane, ale żeby nie było – 50 sztuk kosztuje jakieś 15,00 złotych. Zmienić glukometr? Ok! Koszt 60 złotych. Jaką mam pewność, że za pół roku nie zmieni się znowu lista refundowanych leków?
I dalej…
Słuchając PiS, a zwłaszcza Piechy, którego bardzo szanuję, dostaję apopleksji! W głowie słyszę: „To wina rządu! Tak się nie robi! Nie można oszczędzać kosztem chorych. Zwłaszcza przewlekle chorych.”.
Qrwa! Gdzie była opozycja, kiedy ustalano listę tych leków!? Politycy! Ogarnijcie się! Przecież „Polak potrafi”! Może w końcu zacznijcie ze sobą rozmawiać i dochodzić do jakiegoś konsensusu! Pomyślcie o dobru społeczeństwa! Nie rozumiem tych wiecznie rzucających błotem w siebie nawzajem polityków! Czy dorośliśmy do demokracji? Faktycznie, nie minęło 40 lat od zmian w Polsce. Chyba tyle jest potrzebne na to, by normalnie żyć, jak w innych krajach zachodnich. Zmiana pokolenia wprowadzi „świeżość”… Tylko czy to pokolenie trzeba szybko wykończyć? Bo cała akcja „lekowo-receptowa” robi na mnie takie wrażenie…
I dalej…
Wprowadzenie takich odpłatności dla cukrzyków to kręcenie na siebie bicza! Dlaczego tak myślę? Hm… Ograniczając pomiar cukru i branie insuliny lub co gorsza zmiana jej na inną może być tragiczne w skutkach dla chorych i … rządu! Czy ktoś pomyślał o tym, że cukrzyk z czasem zaczyna mieć problemy z trzustką (jak ja), oczami (jak moja Matula) i nerkami? Qrwa! Leczenie zaćmy, jaskry, ADM oraz PZT (przewlekłe zapalenie trzustki) oraz dializa nerek jest droższa niż leczenie insuliną i profilaktyka oraz uświadamianie społeczeństwa! Totalny debilizm! Nie jestem specjalistą, ale akurat o tych efektach ubocznych cukrzycy wiem, bo ich coraz częściej doświadczam. Jeszcze bardziej i szybciej, ponieważ leki ARV (na HIV) są w 99 % insulinooporne, czyli często zmieniają działanie insuliny. Jestem przykładem tego, czemu nie dziwi się już mój diabetolog, bo przy stosowanej dawce insuliny moje wyniki są o 100 jednostek większe niż u innych.
I dalej…
Teraz mogę się narazić … m.in. Erjocie.
Bardzo szanuję lekarzy i w ogóle pracowników służby zdrowia. Uważam, że zawód ten wymaga niesamowitej odwagi i „zdrowej” psychiki. Poza tym nauka trwa … ho, ho… Pomyśleć, że kiedyś marzyłem o byciu pracownikiem służby zdrowia, myśląc nawet o przejściu z LO do liceum medycznego.
Wracając… KOCHANI LEKARZE. Z całym szacunkiem, ale wasze zachowanie jest nie na miejscu! Akcja receptowa z pieczątką, komu ma służyć? Nam – chorym, by wpłynąć na zmianę przepisów? Czy waszej wygodzie? Rozumiem, że musicie wypisywać recepty, ale i tak większość z Was zna wartość refundacji. Jakim zatem problem jest wpisywanie wartości na recepcie? Tym bardziej, że wielu z lekarzy korzysta w gabinecie z internetu - młode lekarki z pewnością i nie pytają mnie o leki...
Poza tym… Kontrolowanie czy ktoś jest ubezpieczony!... Lecząc się w Warszawie, na Wolskiej w tamtym SPA, podstawą do przyjęcia prze lekarza było okazanie ubezpieczenia. Więc, w czym problem?
Zawsze przy rejestracji do lekarza należało pokazać aktualne ubezpieczenie. Biznesmen – dowód wpłaty, etatowiec – RMUA, rencista lub emeryt ZUS-owski – odcinek wpłaty uposażenia lub decyzję, rencista z MOPS – decyzja, bezrobotny – z pewnością jakieś zaświadczenie, bezdomny – nie musi, bo z mocy prawa koszty ponosi miasto (gmina), zresztą wystarczy zgłosić się i powiedzieć i dostaje się status bezdomnego, w każdym razie tak było.
I tu pochwalę ŚLĄSK! Brawo! Dobra decyzja z kartami „czipowymi”. Trafna decyzja. Problem w tym, że tylko u nas! I problem w tym, że nawet ich stosowanie nie daje żadnych gwarancji, że ktoś jest ubezpieczony. To wina NFZ, który w okresie, kiedy podjęto decyzję o kartach inaczej rozliczał się. Chyba wtedy każde województwo rozliczało się samo, nie przekazując informacji do centrali.
Ot, cała afera …
Wasz strajk „receptowy” tylko o Was źle świadczy! Każdy pracuje. Kiedyś, jako księgowy musiałem nie tylko pracować w firmie. W domu również. A jeśli nie zrobiłem na czas? Hm… wyjebali mnie z roboty albo straciłem klienta, albo, co gorsze musiałem płacić odsetki, kary… Zatem?
I dalej…
Apteki. Nie mogę pojąc jednego… Rozumiem strach kolejnych „zawodowców” przed karami, ale przecież… Do tej pory farmaceuci mieli obowiązek proponowania tańszego leku. Jak to robili? Hm… program! Mogę się mylić… ale z tego, co domyślam się, przy każdym leku podany jest procent refundacji. Skąd taka myśl? A z paragonu! Na nim są podane wszystkie dane odnośnie leku. Często zdarzały mi się pomyłki w wypisanych receptach przez lekarzy i byłem odsyłany z kwitkiem z apteki, ale … opierdoliłem i nauczyłem się, żeby dwa razy sprawdzać receptę. Poza tym, stosując leki na nadciśnienie i inne choroby (nawet epi) jestem dobrze zorientowany, co biorę, jak wygląda pudełko, ile sztuk itd… I teraz! Mam z górki! Sprawdzam i dalej opierdalam, mimo narzekań wszystkim. Nie ja jestem dla Was, tylko Wy lekarze i aptekarze dla mnie – chorego.
Więc KOCHANI FARMACEUCI, w czym problem?
Dlaczego piszę o właśnie o cukrzycy? Przede wszystkim, dlatego, że bezpośrednio mnie to dotyczy. Poza tym cukrzyków w Polsce jest zgodnie z szacunkami jakieś 2,5 miliona ludzi. Nie za bardzo w to wierzę, bo kto robi, co kilka lat krzywą cukrową? Poza tym, nawet, jeśli przy zwykłym pomiarze poziomu cukru raz na pół roku (tak powinno się ponoć robić badania) wyjdzie zawyżony poziom cukru, to lekarz i pacjent tłumaczą sobie, że ten ostatni zjadł coś słodkiego lub podjadł w nocy. Z doświadczenia wiem o takim podejściu. W klasyfikacji (patrz wikipedia) cukrzyca jest uznana za chorobę cywilizacyjną. Zatem???
Muszę napisać również o innych chorych. Przykro mi, że leki dla „rakowców” i „astmatyków”, i epileptyków, i „z problemami psychicznymi”, i itd, poszły też w górę. Przykład? A już…
Nasz „zastępcza mama”… Kobieta niewiele młodsza od Matuli, której córka zmarła na raka, choruje na astmę! Powiedziała: „Misiu! Załatwisz mi leki?”, bo co miesiąc specjalnie stoję w kolejce w „mojej” aptece, realizując recepty, wyszukując z farmaceutkami zamienników. Zresztą staję się powoli specjalistą i czasami bardziej jestem zorientowany niż niejeden farmaceuta. Wczoraj się popłakała, gdy razem z Panem B. sprawdzaliśmy ceny dla niej i jej znajomej, która choruje naParkinsona i Alzhaimera. Na astmę, jeszcze, jak cię mogę – jakieś 10 złotych wziewne, ale Singulair – ten też musi brać wieczorem – kosztuje jakieś 130 złotych. Exelon na Parkinsona i Alzhaimera jakieś 250 złotych.
Czy politycy nie mają chorych w swoim otoczeniu? Czy może ten cały burdel działa na zasadach, jak za komunizmu? Wtedy policjant, lekarz i inni „lepsi” wchodzili na zaplecze sklepu i od kierowniczki dostawali kawał mięcha, który nie pojawił się na ścianie mięsnego. Ostatnio wybuchła afera „stoenowsko-lotowska”. Kolejna szykuje się?
Błagam, niech nikt nie pisze tekstu w stylu: „Zrezygnuj z renty i idź do pracy!”. Mało prawdopodobne przyjęcie niepełnosprawnego (nie widać tego po mnie), jeśli nie przejdzie badań u lekarza medycyny pracy. A jeśli nawet, to wskazanie np. „niedowidzenia” na oko w 90 % wykluczy mnie z grona pacjentów. Do AIDS nie muszę się przyznawać, bo i tak nikt się nie zorientuje… Poza tym, jeśli ktoś to napisze, to proponuję, by mi znalazł pracę, biorąc pod uwagę cukrzycę i torbiel na trzustce (niemożliwość pracowania fizycznie, choćbym chciał)…
Konkluzja!?
POLITYCY! Leczcie się w psychiatryku, choć nie jestem pewien, że to wam pomoże… Może powinienem spróbować dorwać się do „koryta” i zarobić więcej kasy albo wreszcie doprowadzić do coming outu polityków? Ciekawe, co by się okazało? Więcej skurwieli czy ludzi?
LEKARZE! To nie tylko Wasza praca, ale powołanie. Bądźcie ludźmi.
APTEKARZE! Frontem do klienta! Jakby nie było, jesteście biznesmenami. A klient to Pan…
DO WSZYSTKICH POWYŻEJ! Nie róbcie wiochy! Rozumiem, przepisy itd, ale większość z Was i tak do nich się nie stosuje.
LUDZIE! Błagam – tym razem naprawdę. Wymagajcie od lekarzy przeprowadzenia badań. Z tego, co mi wiadomo, raz albo dwa razy w roku można mieć zrobione kompleksowe badania. Wbrew pozorom, cukrzyca jest podstępną chorobą, potrafiącą nagle się pojawić, oczywiście, po niestosownym „prowadzeniu się” (czytaj: jedzeniu, nadużywaniu używek itd… ).NIE OPŁACA SIĘ CHOROWAĆ! W tej sferze robimy się bardzo europejscy, ba, światowi… Drugą sprawą są nasze dochody, które odbiegają od tych europejskich! Niemniej jednak, szanujcie się i nie doprowadźcie do tego, co ja teraz przeżywam. Mam wrażenie, że lepiej „zdechnąć” niż chorować. Ba! Uważam, że cała akcja do tego prowadzi i … doprowadzi.
Życzę zdowia… ale jest monotematyczny, co nie? A, co tam…
Nieufny
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz